Cerkiew św. Paraskewy w Radrużu

Dlaczego warto odwiedzić akurat tę cerkiew? Co jest takiego unikalnego w tej drewnianej świątyni, że przyciąga coraz większą liczbę odwiedzających? Odpowiedź jest prosta, ona ma To Coś.

Wystarczy na nią spojrzeć, nawet na zdjęciu, by zobaczyć, że jest niezwykła i nie ma takiej drugiej na świecie. Już spieszę to udowodnić.

Najstarszą drewnianą cerkwią greckokatolicką w Polsce jest właśnie ta świątynia, pod wezwaniem świętej Paraskewy (ok 1583 roku). Ulokowana niepozornie, a może nawet dziwacznie, bo w dolinie. Greckokatolickie świątynie zazwyczaj były sytuowane na wzniesieniach, dlatego postanowiono zrobić dość dziwny zabieg. Postanowiono odkroić kawałek skarpy, tworząc coś w rodzaju pagórka w dolinie. Z bliżej nieznanych powodów, nie wyrównano tego pagórka, tylko postawiono świątynię na pochyłym terenie! Dlatego teraz, gdy pierwszy raz rzuca się spojrzeniem na front tego cerkiewnego zespołu, odnosi się wrażenie, że coś jest nie tak z murami otaczającymi go. Różnica wysokości położenia muru po stronie północno-zachodniej i południowo-wschodniej to kilka metrów. Widać był to celowy zabieg, a jego sekret ujawnia się, gdy wejdziemy na skarpę kilkadziesiąt metrów dalej na południe. Okazuje się wtedy, że plac cerkiewny z tamtej perspektywy wygląda jak idealny trójwymiarowy obraz. Ten niezwykły zabieg architektoniczny, połączony z kompozycją otoczenia, może być wzorem do naśladowania dla dzisiejszych architektów przestrzeni.

Trzeba wspomnieć też o architekturze samej cerkwi. Ciekawostką jest to, że była budowana bez gwoździa i stoi do dziś, wszystkie łączenia były drewniane. To, że jest to jedna z najstarszych cerkwi, można poznać po specyficznej trójdzielnej budowie. Oznacza to, że wyraźnie były oddzielone babiniec (część tylko dla kobiet) nawa (bliżej ołtarza, część dla mężczyzn) i prezbiterium (przestrzeń przeznaczona tylko dla kapłanów i służby liturgicznej). Każda z tych trzech części była nakryta oddzielnym dachem lub kopułą. Po tych dachach można właśnie rozpoznać wiek świątyń, gdyż najstarsze zazwyczaj mają dachy czteropołaciowe, niczym namioty.

W Radruskiej cerkwi także ciekawym elementem są tak zwane soboty, czyli podcienia wokół świątyni, wsparte na słupach, które służyły głównie jako schronienie. Dawno temu, ludzie przychodzili z sąsiednich wiosek na poranną niedzielną mszę już w nocy w sobotę i czekali do rana. Przy okazji toczyły się rozmowy, można powiedzieć, że kwitło życie towarzyskie, nie było wtedy mediów (takich jak horyniec.info;), więc to była jedna z niewielu okazji, by się czegoś dowiedzieć z okolicy.

Zespół Cerkiewno Obronny w Radrużu, nie od parady jest tak określany. Wysoka wieża obronna, mury, oraz masywna struktura świątyni zbudowana z grubych dech dębowych i modrzewiowych, kiedyś była nazywana Chłopską Warownią. W czasach, gdy po tych ziemiach grasowali Tatarzy, jedynymi miejscami, gdzie można było się schronić, była właśnie cerkwie. Podobno do dziś na drzwiach tej świątyni można zaleźć ślady po toporach Tatarskich…