Sobieski rozbija Tatarów pod Radrużem

Artykuł ze strony or-bad.horyniec.info będący częścią całościowego opracowania trasy Sobieskiego w ramach Wyprawy na Czambuły Tatarskie w 1672 roku.

Główny trakt handlowy i transportowy do Niemirowa, przebiegał przez Horyniec i Radruż, tam pod Niemirowem Tatarzy mieli swoje miejsce zbiórki, tak zwany kosz. Sobieski pędząc z Nowin Horynieckich, jednocześnie doskonale znając te okolice, co potwierdzają materiały źródłowe, omija tylną straż pod Horyńcem i zasadza się na główną kolumnę, która podąża w kierunku kosza. Te tereny były dla Sobieskiego szczególnie znane, gdyż często wypuszczał się w te okolice na polowania. Okolice Brusna, Nowin, Horyńca, były pełne grubego zwierza, jednocześnie ukształtowanie terenu sprawiało, że polowania były bardziej ciekawe. Wielu nie zdaje sobie sprawy z tego, że element rozpoznania terenu był bardzo ważnym elementem taktyki wojennej. Ówczesny Hetman Jan III Sobieski, lubując się w polowaniach, przeczesał te okolice lepiej niż niejeden „znawca” Roztocza. Z tym, że dzisiaj takie przeczesywanie wiąże się z bezcelowym szwendaniem po lasach, a kiedyś, dla takiego stratega, jakim był Sobieski, było to łączenie przyjemnego z pożytecznym. Śmiało można dziś nazwać Sobieskiego pierwszym eksploratorem Roztocza. To jest właśnie element, który jest pasjonujący w Sobieskim, rozpoznawanie terenu nie tylko dla przyjemności, ale i dla celów użytkowych, mających swoje konkretne zastosowanie. Wyobraźmy sobie teraz, jak Sobieski z wiele mniejszymi siłami dogania oddziały nieprzyjaciela. Ma w głowie niemal trójwymiarową mapę terenu, wysyła mocny oddział lasami i od tyłu odcinają im drogę ucieczki, sam wbija się swoim wojskiem w bok. Działanie takiej taktyki można porównać do zaatakowanie kogoś z boku, gdzie są najmniej przygotowane siły, z wbiciem w plecy sztyletu.

Do Radruża (26)

Hetman zaczyna walkę na polach między Radrużem a Horyńcem. Jest tam takie ukształtowanie terenu, że jednostki Tatarskie będące w samym Radrużu, zapewne nawet nie wiedziały, że mają już rozbijany front, bowiem jest tam łagodny pagór. Pod niego zapewne pędzona była kolumna kilkutysięcznego jasyru. Jednocześnie plądrowana była sama wioska, która jest położona w dolinie Radrużki. Żeby zrozumieć założenia taktyczne, trzeba zobaczyć tę okolicę. W samym Radrużu, wedle niektórych podań, Tatarzy już dobijali się do cerkwi wypełnionej ludźmi, ale nadjeżdżający Sobieski w ostatniej chwili wpadł do wioski i zapobiegł rzezi.

tatdragonTutaj warto wspomnieć, jakimi wojskami walczył Sobieski. Wbrew przypuszczeniom, nie była to husaria. Oddziały te były czymś w rodzaju czołgów, które miażdżyły przeciwnika, dobre do dużych bitew. Wiele wskazuje na to, że Sobieski bardziej cenił Dragonię, niż inne formacje. Z Krasnegostawu Sobieski właśnie z Dragonią ruszył na czambuły Tatarskie. Pokonał ponad 100 kilometrów w dwa dni, od 5 października do 7 października, kiedy stanął do bitwy pod Radrużem. Można sobie wyobrazić postępujące zmęczenie żołnierzy i koni. Do tego dochodzą trudne do przebycia bezdroża i kolejne potyczki, w których i tak małe oddziały szczuplały z powodu strat spowodowanych śmiercią w bitwach i rannych. Sobieski miał maksymalnie w tej wyprawie dostępnych około trzech tysięcy wojska. Byli to głównie wspominani Dragoni, czyli leka jazda, zasadniczo będąca piechotą, która przemieszczała się na koniach. Nazwa tej formacji pochodziła od uzbrojenia, czyli muszkietów i współczesnych pistoletów, które nie tylko „ziały ogniem”, ale miały też mieć zdobienia ze smokami (smok czyli dragon, stąd nazwa Dragoni). Dodatkowo posiadali broń białą, szablę, odziani byli zazwyczaj w lekkie ubrania, w przypadku oddziałów Sobieskiego z dominującą barwą błękitną i czapką futrzaną. Niebieskie Smoki Sobieskiego musiały być wyszkolone wyśmienicie, skoro po takich trudach zdolni byli jeszcze rozbić przeciwnika.

Materialną pozostałością w Radrużu po tej bitwie jest krzyż, a raczej jego szczątki, które przetrwały wbudowane w nową figurę. Jest on usytuowany tuż przy drodze, która kiedyś prowadziła w stronę wioski Sopot.

Najbardziej spektakularnym zabytkiem, jaki niektórzy miejscowi przypisują czasom Sobieskiego jest dość niezwykły pagór na polach, między Radrużem a Horyńcem. Określany jest on mianem Kopca Tatarskiego. Geolodzy uważają, że to wzniesienie powstało przez działanie lodowca. Zagadkowo lodowiec postanowił zrobić pagór w miejscu, gdzie Sobieski odbił kilkutysięczny jasyr Tatarski. Domniemać należy, że mamy tutaj jedyny istniejący kopiec Sobieskiego, monumentalny, bo mający średnicę ponad 50 metrów. Z biegiem czasu coraz bardziej rozorywany i niszczejący. Patrząc na stare mapy, usytuowany był nieopodal drogi, której obecnie nie ma. Może się też wydawać dziwne, że w miejscu największej bitwy i odbicia największego jasyru, nie ma pamiątki jak w Nowinach, czy Bruśnie, czy też Cieszanowie. Gdyby udało się udokumentować ten obiekt, Horyniec posiadałby atrakcję turystyczną na dużą skalę.

Do Radruża (14)

Po bitwie, która rozegrała się też w okolicach Radruża, będącego dziś za Ukraińską granicą, Sobieski szedł dalej, w stronę Niemirowa. Wyprawa na czambuły Tatarskie skończyła się dopiero 14 października, gdy reszta sił Tatarskich została rozbita. Wydarzenie to spowodowało, że słaba Rzeczpospolita dostała impuls do zebrania sił. Kraj stał się właśnie wasalem Turcji, szlachta wreszcie ustaliła odpowiednie podatki na wzmocnienie armii, czego wynikiem było w 1673 sławne na całą Europę zwycięstwo z Turkami pod Chocimiem. Między innymi dzięki temu zwycięstwu, rok później Sobieski został wybrany królem Rzeczpospolitej.